wstecz

Pięć rzeczy, o których możesz zapomnieć podczas wakacji

17 July 2014

Letnie miesiące kojarzą się z odpoczynkiem, podróżami, nowo odkrywanymi miejscami czy miłymi przeżyciami. Przez cały rok czekamy na te kilkanaście dni, podczas których będziemy mogli pogrążyć się w „dolce far niente” i zapomnieć o codziennych obowiązkach.

Dobry odpoczynek wymaga przynajmniej drobnych przygotowań. Opracowujemy plany podróży, wyszukujemy ciekawostki turystyczne i sporządzamy listy absolutnie niezbędnego ekwipunku. Nieco na przekór tym czynnościom, PocketBook prezentuje spis rzeczy, które mogą spokojnie pójść w zapomnienie. Oto one:

1. Ciężki bagaż. Typowy turysta, a zwłaszcza turystka, rysuje się jako postać w letnim stroju, słonecznych okularach na nosie, plecakiem lub torbą plażową i…. wielką walizką, w której z trudem mieści się cały skarbiec drobiazgów, warunkujących udany wypoczynek. Czy można sobie wyobrazić, aby gwarancja super urlopu ważyła zaledwie 200 g?

2. Drobiazgi skracające podróż. Podręczny kuferek lub nierzadko mała torba turystyczna muszą pomieścić wszystko, co sprawi, że wyprawa na rajską plażę nie będzie się dłużyła. Czasopisma, krzyżówki, odtwarzacze muzyki czy filmów, telefon komórkowy, tablet z grami dla dzieci. Ufff! Trudno to wszystko nie tylko znaleźć w czeluściach bagażu, ale pamiętać o każdym z „umilaczy czasu” na poszczególnych etapach podróży? Praktycznie pewne, że stolik przy stacji benzynowej czy halę odlotów opuścimy lżejsi 

o jednego z owych towarzyszy. A może istnieje jakieś inne rozwiązanie?

3. Nerwy oraz stres. Mówi się, że potrzeba trzech tygodni urlopu, aby w pełni zregenerować siły i zapomnieć o pracy. Napięcie, którego codziennie doświadczamy uchodzi z nas powoli. Jak na złość, wystarczy najmniejszy drobiazg, aby zdenerwowanie wróciło jak bumerang. Zdarza się, iż sami się prosimy o troski, kupując na wakacyjne wyprawy wymarzony sprzęt elektroniczny: aparaty cyfrowe, kamery, wszystko-mające zegarki. Później z drżeniem serca chronimy przed uszkodzeniem i ze zniecierpliwieniem sprawdzamy, czy sprostają naszym wymaganiom. Jeśli zawiodą, zepsują nasze całe wakacje. Warto tak ryzykować?

4. Akumulatory, baterie, ładowarki, kabelki – istotne detale, dzięki którym telefon nie umrze z głodu, a aparat nie zawiedzie podczas najważniejszego ujęcia naszej wyśnionej wyprawy. Niestety,  akcesoria te mają denerwującą właściwość – bardzo często się gubią lub kryją w nieodkrytych dotąd kieszeniach walizek, aby wyłonić się z nich dopiero po powrocie do domu. Marzeniem wydaje się być urządzenie, które jest w stanie poradzić sobie bez dodatkowych rekwizytów. Czyżby tylko marzeniem?

5. Osobisty tłumacz. W czasach, kiedy świat jest właściwie na wyciągnięcie ręki, a najdalsze kraje wcale nie są takie odległe, podróże na drugą półkulę nie stanowią już problemu. Jednak nadal zdarza się, iż na miejscu aż ręce nas bolą, gdy próbujemy dowiedzieć się o drogę do wybranego obiektu, czy zrobić zakupy. Przydałby się wówczas asystent, który pomoże odszyfrować nieznane słowo i zrozumieć, co do nas mówią rozmówcy. Czy jest ktoś, kto nie doświadczył takiej sytuacji? Jak sobie w niej poradzić?

Każdy z powyższych punktów ma duże szanse, aby zamienić wyczekany urlop w odkupiony niemal zawałem serca horror. Jeśli się przydarzy, zepsuje humor na długo. Istnieje jednak lekkie antidotum, które bez problemu zmieści się w małej kieszeni plecaka, podczas podróży pozwoli przenieść się w zupełnie inny świat, będzie pracowało przez miesiąc bez sprzeciwu, w razie potrzeby podpowie zapomniany wyraz w języku obcym, a dodatkowo posłuży w każdych warunkach (czasami nawet zanurkuje z nami pod wodę). Co to jest?